Projekt minimalizm #1

kosmetyki do pielęgnacji włosów, maski do włosów, szampony do włosów, blog o pielęgnacji włosów, olejowanie włosów

Obecnie moja kolekcja kosmetyków do pielęgnacji włosów przedstawia się tak. Nie żebym była z tego jakoś dumna i się chwaliła, wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że jest tego zbyt wiele, chociaż wiem, że włosomaniaczki z krwi i z kości potrafią mieć 10 razy tyle tych wszystkich mazideł. Kiedyś też taka byłam, aż w końcu zorientowałam się, że wszystkie te kosmetyki stracą termin ważności zanim zdążę je zużyć. Teraz znacznie bardziej się pilnuję i dlatego właśnie przyszedł mi do głowy projekt minimalizm. Mam nadzieję, że ta seria na blogu pomoże mi się opamiętać, żebym nie kupowała nowych kosmetyków, dopóki nie wykorzystam starych.

Obecnie mam 2 szampony - Ziaję oliwkową i Dr. Santé kokosowy. Myślę, że tutaj jest jeszcze ok i 2 szampony nie są jakąś straszna przesadą. Trochę bardziej zaszalałam z maskami. Mola kolekcja liczy Kallosa Color, Kallosa Algae, Ziaję oliwkową i Isanę Oil Care. Za tą ostatnią nie przepadam, więc jej chciałabym pozbyć się w pierwszej kolejności, a pozostałe zużyję z przyjemnością. Mam też 2 mgiełki, termoochronną i kokosową z Mariona. Kokosowa jest dla mnie nowością, jeszcze nawet jej nie testowałam, ale tego typu kosmetyki zazwyczaj dobrze się u mnie spisują, więc nie będę miała problemu ze zużyciem. Do zabezpieczania końcówek posiadam obecnie olejek z Alterry i olejek jojoba. Myślę, że spokojnie wystarczyłby mi jeden tego typu produkt i do tego będę dążyć. No i na koniec coś do olejowania, czyli oliwa z oliwek i olejek awokado, niestety rafinowany. O ile oliwa z oliwek służy moim włosom, to ten olejek bardzo średnio się sprawdza. Ma fajną, lekką konsystencję, ale efektów jakichś specjalnych, to po nim nie widzę, więc czekam z niecierpliwością, aż się go pozbędę. Mam nadzieję, że następny projekt minimalizm, będzie już w mniejszym wydaniu. :)

Komentarze