Mój pierwszy włosing na tym blogu. Pomyślałam, że taka forma przedstawiania pielęgnacji moich włosów będzie chyba najciekawsza. W weekendy zazwyczaj siedzę z jakimś olejkiem na włosach lub maską, jednak tym razem było inaczej i postawiłam na minimalizm. Najpierw umyłam włosy szamponem kokosowym od Dr. Santé, a następnie nałożyłam na jakieś 3 minutki maskę Oil Care z Isany. Kiedy włosy były jeszcze wilgotne, wgniotłam w końcówki odrobinkę olejku z Alterry, a na koniec spryskałam je na długości mgiełką termoochronną z Mariona. (Marionu? xD) Co prawda nie stylizuję moich włosów z użyciem ciepła, ale ta mgiełka świetnie sprawdza się jako odżywka. No i oczywiście na koniec pozostawiłam włosy do naturalnego wyschnięcia. Efekt był taki:
Komentarze


Moje włosy definitywnie nie lubię kiedy zbyt dużo na nie nakładam. Zaraz stają się za bardzo oklapnięte i nie chcą się układać :(
OdpowiedzUsuńZ moimi jest podobnie, często po samym szamponie wyglądają lepiej, niż po maskach i olejkach. ;)
Usuń